komentarz do tory (26) – nauczka dla taty

Zaktualizowano: 27 mar

szemini שְּׁמִינִ֔י ósmy (kpł. 9,1 – 11,47) – ten fragment ma dwie części. druga dotyczy koszerności pożywienia, głównie wymienia się tu zwierzęta, których nie wolno jeść, ptaki, węże, robaki, żuki i tym podobne. dzisiaj generalnie żydzi (bo tora dana tylko żydom, nie innym narodom) wiedzą co mają jeść z całkiem innych wiarygodnych źródeł, a upodobania wszystkich ludzi tu i tam czasem się różnią. przepisy o koszerności są wiedzą powszechną i osobną od religijnych nakazów i dotyczą człowieka niezależnie od tego czy i w co wierzy. wartość lektury tego fragmentu tory jest zatem tylko historyczna, bo przecież nawet wiara w boskie pochodzenie tych nakazów niczego tu nie zmienia, poza emocjami i sentymentami.

natomiast pierwsza część fragmentu to historia z gatunku thriller i horror. bardzo smutna historia z bogiem w roli głównej. otóż, po wielu przygotowaniach, zaczyna działać ohel moed אֹ֣הֶל מוֹעֵ֑ד [namiot spotkania albo jak tłumaczy pardes lauder – namiot wyznaczonych czasów], to jest przybytek boga, w którym rozpoczyna służbę aharon אַהֲרֹ֗ן i jego synowie, nadaw נָדָ֨ב i awichu אֲבִיה֜וּא. złożyli oni na ołtarzu mięso zabitych zwierząt, bóg wydał z siebie ogień, który to strawił, a zachwycony lud padł na twarz וַֽיִּפְּל֖וּ עַל־פְּנֵיהֶֽם waiplú al pneihém. zobaczyli to synowie aharona i też wzięli ogień, zwany w torze אֵ֣שׁ זָרָ֔ה esz zará, to jest obcy ogień, nie wiadomo skąd mieli, ale mieli, i też chcieli spalić ofiary, ale wtedy bóg znów wziął swój ogień i spalił tych kapłanów twierdząc, że zrobili coś czego on im nie nakazał. coś jakby: czy ja mówiłem, że macie wziąć swój ogień? nie? no to macie. i spłonęli. a ich tato zaniemówił i tak podobno pozostał już na zawsze. morał? nie pchaj się przed szereg, a już na pewno nie przed szefa. jeżeli są na świecie jeszcze tacy szefowie, to tej historyjki mogą używać na postrach. ale poza tym?

11 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie