rafi2.jpg
rafi weichert.
fot. t. korzeniowski
rafi weichert | רפי וייכרט

przełożył z hebrajskiego tomasz korzeniowski. niepublikowane gdzie indziej

żaby | צפרדעים

„Kiedy zniknął rechot żab, który towarzyszył ci w dzieciństwie?” – zapytałaś. Mogę powiedzieć tylko w przybliżeniu. W moim dzieciństwie, wraz z nadejściem wieczoru, całe osiedle wypełniało się rechotem mnożących się w basenie przy bibliotece uniwersyteckiej żab. Prawie nie było wtedy samochodów i wilgotny rechot krążył między domami, wzdłuż spękanych chodników i na wąskich ścieżkach naszego królestwa. Gleba była ciepła, a dzieciństwo długie. Potem basen wysechł, a władze uczelni nie troszczyły się o nową wodę, o wymianę pordzewiałych rur albo oczyszczenie melioracyjnych otworów. Dzieciństwo stało się mitologią, a jako student cieszyłem się, że po nocach nie roznosi się echo żabiej zieleni. Dzisiaj, jeśli jakaś przetrwała w rewirach kampusu, zapraszam tę żabę, by śpiewała pełnym głosem, kiedy zmierzcha. Minęły dziesiątki lat a z nimi widoki i ludzie, ale tamten rechot wciąż tkwi w świadomości, fragmenty prześwitujące z hałaśliwego życia.