30 lat temu. hebrajskie okolice (3)

Zaktualizowano: 20 paź 2020

13 października, pierwszy dzień sukot. tutaj święto goni święto od początku roku. największy problem, to autobusy, które nie kursują. wczoraj byłem w tel awiwie. kupiłem mój pierwszy własny słownik hebrajski. byłem też w redakcji polskiej gazety „kurier-nowiny”. dostałem od redaktora elego barbura egzemplarz „konturów”, almanachu prozy i poezji piszących po polsku w izraelu. izrael, stary izrael, umiera. państwo, które chce tak bardzo być podobne do państw europejskich. cały sens jego istniena dźwiga garstka żydów skupiona w wybranych osiedlach, walczących ze sobą o miejsce bliżej boga. izrael współczesny, świecki, jest jofi-tofi. is a crazy and mad country. taki jest tel awiw i okolice. w jerozolimie jeszcze nie byłem. w izraelu chcą tańczyć i śpiewać, ale wyłącznie radośnie, by zagłuszyć przeszłość, oszukać historię, jakby nie było wieków ognia, pogromów, wygnań, holokaustu. chciałbym, aby byli weseli i żyli beztrosko, ale jak to zrobić. może młodzi są tacy, ale tylko do czasu gdy dowiedzą się, że ich dziadek uciekał przed carem, przed ogniem. i to jest prawdziwe życie tej młodzieży. nie kolorowe obrazki z wideo.

15 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

czego chciał? wdowa, nili oz נילי עוז właśnie wydała książkę mój amos עמוס שלי i pisze, że po jego śmierci znalazła całkiem świeżą karteczkę z zapiskiem, by poprosić nili, by znalazła kogoś, któ naucz

oczywiście, że nie da się czytać książek jedna po drugiej, to znaczy na siłę można, ale po co się męczyć, skoro można z kilkoma na raz. to zaspokaja moje żądze. zatem, ostatnio znów podczytuję pinchas