odszedł rabin ewen israel i minął piątek

rano wiadomość z jerozolimy. zmarł adin ewen israel (steinzalc), u nas światło kamienia, autor przekładu na współczesny hebrajski całego talmudu babilońskiego i około sześćdziesięciu książek. po polsku wyszła jedna, tłumaczona z angielskiego. tłumaczyłem jeden rozdział z książki „talmud dla każdego”, jest na naszym portalu.

steinzalc to „światło kamienia”, bo istotnie rzuca więcej światła na mroki judaizmu niż przeciętny rabin, ale to światło kamienia mimo wszystko, bo przecież judaizm to skamielina, którą i jezus i potem liczni rabini próbowali zmiękczyć, uwspółcześnić, choćby we wrocławiu abraham geiger, i do dzisiaj wielu jest mu podobnych, a nawet bardziej radykalnych w reformie, ale twarda skała judaizmu rabinicznego trwa uparcie. dzisiaj piątek, więc dużo stałych, ulubionych audycji, także kobi oz wspomniał steinzalca i jego wiekopomne dzieło życia (1967-2010) uwspółcześnienia talmudu.

piątek, a więc w „disko u żyda” miała być piosenka. będzie za tydzień – elinor.

„sfarim rabotaj sfarim”, cotygodniowy program cipi gon-gros o książkach: „hasafá achla” o języku arabskim w języku hebrajskim. potem rozmowa z chaimem beerem o agnonie, bo beer jak powiedziała gon-gros to agnonista przysięgły. no i lubi anegdoty literackie, właściwie wolę czytać jego anegdoty i historie o kulturze i literaturze niż jego powieści, nudnawe i językiem nużącym, z przerostem formy nad treścią. nie czytałem jego debiutanckich „nocót” (piór), które tak się podobały. anegdota: kiedy agnon w 1912 przyjechał do niemiec i bał się powołania do wojska na wojnę światową, palił tytoń, pił kawę, licząc, że nie zostanie zmobilizowany i nie pójdzie na wojnę, z której jak wierzył, nie wróciłby do domu.

amichaj, z tomu „wielka cisza” w wierszu „na starym mieście”: schody zawsze zmuszają nas / do podskakiwania, jak w radosnym tańcu, nawet / w smutku i z ciężkim sercem.

1 wyświetlenie0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

czego chciał? wdowa, nili oz נילי עוז właśnie wydała książkę mój amos עמוס שלי i pisze, że po jego śmierci znalazła całkiem świeżą karteczkę z zapiskiem, by poprosić nili, by znalazła kogoś, któ naucz

oczywiście, że nie da się czytać książek jedna po drugiej, to znaczy na siłę można, ale po co się męczyć, skoro można z kilkoma na raz. to zaspokaja moje żądze. zatem, ostatnio znów podczytuję pinchas