amoz oz chciał

czego chciał? wdowa, nili oz נילי עוז właśnie wydała książkę mój amos עמוס שלי i pisze, że po jego śmierci znalazła całkiem świeżą karteczkę z zapiskiem, by poprosić nili, by znalazła kogoś, któ nauczy go tańczyć, śpiewać i może grać na akordeonie. widocznie nie nauczył się. ale ja się nie dziwię, bo takie agregaty intelektualne nie są w stanie tańczyć, choćby całe życie chcieli, bo to jednak jakaś dewiacja jest (pomijam, że ruch to zdrowie), śpiewanie intelektualisty to dziwactwo, ale grać choćby na harmoszce to mógłby, więc dlaczego nie grał? ja całe życie byłem myślami z gitarą i dopiero parę lat temu wyszedłem poza cztery akordy dur i moll i dodałem wiele septymowych, majorowych, zmniejszonych i półzmniejszonych, zawieszonych 2 i 4 i więcej wiem o co chodzi. ja zrobiłem to, o czym myślał oz. ja grałem, a on tworzył swoje konstrukcje artystyczno-intelektualne i choć było wokół pusto i sucho, w głowie dudnił mu rytm algorytmu kto ma rację. u mnie nie dudni, za to miło brzęczy pasja harmonii miłosierdzia i osierdzia.

foto: okładka rzeczonej książki na portalu e-vrit.co.il/Product/24360/עמוס_שלי



12 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

oczywiście, że nie da się czytać książek jedna po drugiej, to znaczy na siłę można, ale po co się męczyć, skoro można z kilkoma na raz. to zaspokaja moje żądze. zatem, ostatnio znów podczytuję pinchas